
Polacy poza potknięciem z Iranem idą jak burza w Pucharze Świata, a do tego sprzyjają im jeszcze zaskakujące potknięcia innych faworytów. Biało-czerwoni są więc o krok od wywalczenia awansu na igrzyska olimpijskie w Londynie.
– Plan zrealizowaliśmy w stu procentach i z wielkimi nadziejami możemy jechać do Tokio walczyć o olimpijski awans – powiedział po zwycięstwie 3:0 nad Egiptem w ósmym meczu Pucharu Świata kapitan reprezentacji Polski Marcin Możdżonek.
W trzech ostatnich spotkaniach na Polaków czekają jednak same potęgi. Zmierzą się z Włochami w piątek, w sobotę z Brazylią i w niedzielę z Rosją. Już po pierwszym z tych spotkań sprawa może być rozstrzygnięta
Zwycięstwo za trzy punkty w meczu przeciwko Italii zapewni drużynie Andrei Anastasiego olimpijski awans. Da go również wygrana choćby za dwa oczka z Brazylią. Co więcej, biało-czerwoni zakwalifikują się do Londynu nawet przegrywając wszystkie spotkania, pod warunkiem że w każdym zdobędą punkt, przyznawany za porażkę 2:3.
Podopieczni Anastasiego jednak nie kalkulują. – Z Włochami przegraliśmy trzy razy w tym sezonie, więc czas ich pokonać. Jeśli nam się uda, zapewnimy sobie awans do Londynu, a potem będziemy walczyć o wygranie Pucharu Świata – deklaruje rozgrywający Łukasz Żygadło.
Dodaj komentarz