
Na mistrzostwach Europy w piłce ręcznej Polacy odpadli z rywalizacji o medale. Oceniając grę Polaków w turnieju w Serbii nasi szczypiorniści mieli największy problem z żywiołową, bałkańską grą. Przegrali bowiem tylko z Serbią i Macedonią.
Jak taką tezę ocenia selekcjoner polskiej reprezentacji Bogdan Wenta?
W Serbii nasza drużyna pokonała Słowację (41:24), Danię (27:26) i Niemcy (33:32), zremisowała ze Szwecją (29:29) i przegrała z Serbią (18:22) i Macedonią (25:27). Takie wyniki świadczyć mogą o tym, że ekipa Wenty nie potrafiła znaleźć recepty na żywiołowych zawodników z Bałkanów, preferujących twardą, agresywną grę w obronie oraz nieco chaotyczny, oparty na wielu pojedynkach jeden na jeden atak.
- Serbowie, Macedończycy grają żywiołową piłkę? To jest antyhandball - ocenia w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- W poprzednich turniejach, by piłka była szybsza, atrakcyjniejsza, arbitrzy nie pozwalali na jej długie rozgrywanie w ataku. Tutaj ataki trwały od 1,5 do 2 minut, rzut oddawano po 50 sekundach - mówi Wenta.
- Sędziowie na to pozwalali, zmiany poszły w złym kierunku, no chyba, że chodziło o ukłon w stronę gospodarzy - dodaje trener kadry Polski.
Sklasyfikowani na dziewiątej pozycji Polacy muszą czekać na wynik meczu finałowego - jeśli Serbowie pokonają w nim Duńczyków, nasi reprezentanci nie pojadą do stolicy Anglii.
Dodaj komentarz