Piłka nożna
Siatkówka
Koszykówka
Piłka ręczna
Sporty zimowe
Lekkoatletyka
Moto
Pozostałe
Tomasz Majewski mistrz olimpijski w pchnięciu kulą w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" opowiedział o katastrofie do jakiej doszło podczas MŚ w Daegu. - Pomoc psychologiczna nie jest mi potrzebna. Jestem mocny psychicznie. Wiem, co mam robić, by taka sytuacja jak w Daegu, nigdy się nie powtórzyła - powiedział Majewski.
Skoro mistrz olimpijski i wicemistrz świata zajmuje dziewiąte miejsce, to – będę się upierał – oznacza to katastrofę.
Powiem
tak – nie sądziłem, że dam radę aż tak spieprzyć zawody. Jakiekolwiek,
nie mówiąc o mistrzostwach świata. Okazuje się, że nie znałem siebie
przed Daegu. (...) Zgubiła mnie pewność siebie. Tak myślę. W pierwszej
próbie, niestety spalonej, kula poleciała daleko, jakieś 21,50 m. W
drugiej zacząłem myśleć, co by tu poprawić. Kombinować. To był
gigantyczny błąd. Trzecie pchnięcie to już tylko nerwy, szkoda gadać.
Nadal pan nie chce pomocy psychologa?
Taka pomoc nie
jest mi potrzebna. Jestem mocny psychicznie. Wiem, co mam robić, by
taka sytuacja jak w Daegu, nigdy się nie powtórzyła.
Dodaj komentarz