Piłka nożna
Siatkówka
Koszykówka
Piłka ręczna
Sporty zimowe
Lekkoatletyka
Moto
Pozostałe
W szóstym meczu finału Tauron Basket Ligi Asseco Prokom Gdynia pokonał PGE Turów Zgorzelec 64:72 (15:15, 16:22, 17:13, 16:22) i o mistrzostwie Polski zadecyduje siódmy mecz w Gdyni.
Obydwaj trenerzy zaskoczyli składami. Do ekipy ze Zgorzelca powrócił Marko Brkić, który miał wzmocnić siłę podkoszową pod nieobecność Ivana Zigeranovicia. Natomiast Tomas Pacesas dołączył do składu Przemysław Zamojskiego, a nie umieścił w nim w ogóle Tommy’ego Adamsa.
Obecność w wyjściowej piątce Asseco Prokomu Qyntela Woodsa znaczyła, że wiele będzie zależeć od tego koszykarza. I rzeczywiście tak było, ale tylko w pierwszych minutach spotkania. Żadna z drużyn nie potrafiła jednak zdobyć większej przewagi. Raz prowadził PGE Turów, a raz ekipa z Gdyni, ale nigdy więcej niż dwoma, trzema punktami. Przewagę w początkowych minutach na tablicach miał zespół ze Zgorzelca, ale nie miało to większego wpływu na przebieg rywalizacji.
Po pierwszej remisowej kwarcie, druga również była do pewnego momentu wyrównana. Obydwie drużyny miały problem z trafianiem rzutów z dystansu (PGE Turów nie rzucił ani jednej trójki na dziewięć prób w pierwszej połowie). Dopiero trafienie Filipa Widenowa polepszyło skuteczność ekipy z Gdyni. Później za trzy trafił Krzysztof Szubarga, dzięki któremu Asseco Prokom prowadził już 36:31. W kolejnej akcji Robert Tomaszek niesportowo faulował Adama Hrycaniuka, który celnie wykonał jeden rzut wolny i wyprowadził swoją drużynę na największe, sześciopunktowe prowadzenie.
Dobrze do tego momentu meczu zatrzymywany był Torey Thomas, który przez pierwsze dwie kwarty zdołał rzucić sześć punktów, ale nie miał ani jednej asysty. Świetnie radził sobie za to Piotr Szczotka, który wchodząc z ławki potrafił rzucić dziewięć punktów w pierwszej połowie.
Thomas trafił pierwszy raz za trzy dwie minuty po wznowieniu gry. PGE Turów zaczął grać lepiej, a w 26. minucie po kolejnej trójce, tym razem w wykonaniu Daniela Kickerta zgorzelczanie wyszli na prowadzenie 42:41. Spotkanie znowu się wyrównało, chociaż wydawało się, że bardziej skoncentrowana była ekipa z Gdyni, która popełniała mniej strat i grała cierpliwiej w ataku. W ostatnich sekundach trzeciej kwarty po trafieniu z dystansu Przemysława Frasunkiewicza Asseco Prokom wrócił na prowadzenie 50:48.
Wszystko miała rozstrzygnąć ostatnia część gry. Asseco Prokom starał się utrzymywać minimalne prowadzenie, ale w każdej chwili PGE Turów mógł je zniwelować jednym rzutem. Trafienie z dziewięciu metrów Daniela Ewinga w połowie kwarty dało prowadzenie gdynianom 57:53, ale Thomas szybko odpowiedział tym samym w kolejnej akcji. Na dwie minuty przed końcem spotkania świetne podanie Szubargi wykorzystał Widenow, który trafił trójkę, a gdynianie prowadzili już 63:56.
Zgorzelczanie starali się bardzo mocno naciskać w obronie, a Asseco Prokom grał dłuższe akcje. Po przechwycie podania Thomasa przez Daniela Ewinga i samotnej kontrze mistrzowie Polski prowadzili już ośmioma punktami. Na półtorej minuty do końca meczu przerwę na żądanie wziął Jacek Winnicki, ale w kolejnej akcji jego zawodnicy stracili piłkę, tym samym tracąc szansę na zwycięstwo w tym meczu.
Gospodarze nie poddali się jednak do samego końca spotkania. Trójkę trafił jeszcze Marko Brkić, a zgorzelczanie w kolejnych akcjach faulowali graczy Pacesasa, którzy mieli okazję do zdobywania punktów z rzutów wolnych. Przewaga była jednak zbyt duża do odrobienia i losy mistrzostwa Polski rozstrzygną się w siódmym meczu, który będzie rozegrany w poniedziałek w Gdyni. Transmisja od 17.50 w TVP Sport.
Najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie z Gdyni był Filip Widenow, który rzucił 14 punktów. Daniel Ewing również zagrał dobry mecz - rzucił 12 punktów i miał 5 asyst. Najlepszym graczem w zespole ze Zgorzelca był Daniel Kickert, który rzucił 16 punktów i miał osiem zbiórek.
Asseco Prokom Gdynia - PGE Turów Zgorzelec 64:72 (15:15, 16:22, 17:13, 16:22).
Dodaj komentarz