
Lech Poznań uzyskał największy przychód w 2010 roku spośród polskich klubów – według raportu Deloitte. Sama liga, choć notuje kilkunastoprocentowy wzrost, wciąż nie może się równać nawet z europejskimi średniakami.
W 2010 roku jedenaście klubów powiększyło swoje przychody, natomiast
sześć zanotowało spadki. 61 mln złotych to deklarowany przez Lecha
przychód w 2010 roku. Wpływ na to miał przede wszystkim dobry występ w
Lidze Europejskiej i trzy mecze rozegrane na własnym stadionie z
Juventusem, Manchesterem City oraz Red Bullem Salzburg.
Legia przeskoczyła WisłęDrugą pozycję w rankingu zajęło Zagłębie Lubin, w które więcej pieniędzy niż rok wcześniej zainwestował sponsor tytularny KGHM Polska Miedź SA. Na trzecim miejscu uplasowała się Legia Warszawa, która w porównaniu z 2009 rokiem, przeskoczyła Wisłę Kraków.
– Wpływ na to miał nowy stadion Legii, dzięki któremu wzrosła frekwencja, a po drugie spowodowane ustawą hazardową wycofanie się ze sponsorowania Wisły bukmachera internetowego - bet-at-home. Krakowski klub stracił na tym kilka milionów złotych – tłumaczy Grzegorz Sencio, menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.
Ogólnie polska Ekstraklasa zanotowała 16-procentowy wzrost przychodów w porównaniu z 2009 rokiem. Takiego skoku mogą pozazdrościć jej najlepsze ligi w Europie.
Kij ma jednak dwa końce. Kluby Ekstraklasy w 2010 roku zarobiły 76 mln euro. Aż 33 razy więcej zarobiły kluby Premier League (2 479 mln euro). Rocznie przychody angielskiej ekstraklasy rosną tylko o 1 procent, ale patrząc na liczby widać, że dystans między polską ligą, a najsilniejszą ligą świata rośnie rocznie o 100 milionów euro!
Real w dwa miesiące tyle, co Ekstraklasa przez rokNie mamy się co równać również do najsłabszej ligi z wielkiej piątki – Ligue 1, której kluby zarabiają aż 14-krotnie więcej. Tak duża przepaść wynika z corocznego udziału klubów z tych lig w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej.
– Żeby to zobrazować posłużymy się przykładem Realu Madryt, który w dwa miesiące zarabia tyle, co wszystkie kluby Ekstraklasy przez cały rok – zaznacza Sencio.
Ekstraklasa notuje wzrost, ale nadal odstaje od europejskich średniaków. Holenderska Eredivisie zanotowała przychody w wysokości 420 mln euro, belgijska Jupiler League 234 mln, a austriacka Bundesliga 154 mln.
Przepłacani piłkarze– W Polsce ilość pieniędzy z transmisji pozostaje niemal na niezmienionym poziomie przez to, że produkt dostępny jest jedynie dla wąskiej grupy osób, korzystających z kodowanych telewizji – dodaje Jacek Bochenek dyrektor grupy sportowej Deloitte, który zaznacza, że polska liga trafiła do kodowanego kanału zanim stała się produktem o odpowiedniej wartości.
Największą szansą na dogonienie Europy jest jednak regularna gra w europejskich pucharach. – Przez regularną grę rozumiemy występy w fazach grupowych Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, a nie w fazach eliminacyjnych. Wtedy wzrosną przychody, nie tylko z praw do transmisji telewizyjnych, ale też we wszystkich kategoriach (także dzień meczu i przychody komercyjne – red.) – wskazuje Sencio.
Raport Deloitte zwraca też uwagę na płace w polskich klubach. Tylko trzy kluby utrzymały poziom płac w stosunku do przychodów poniżej zalecanej granicy 60 procent. Są to Wisła Kraków, Cracovia i Zagłębie Lubin. Najbardziej piłkarzy przepłacały Widzew Łódź i Polonia Warszawa.
W raporcie nie zostały ujęte Górnik Zabrze i Lechia Gdańsk, które nie udzieliły Deloitte odpowiednich informacji.
Dodaj komentarz