Piłka nożna
Siatkówka
Koszykówka
Piłka ręczna
Sporty zimowe
Lekkoatletyka
Moto
Pozostałe
W niedzielę nad ranem polskiego czasu (około godziny 3) rozpoczynają się pływackie mistrzostwa świata w Szanghaju. Z dwunastki Polaków realne szanse na medal ma tylko Paweł Korzeniowski.
. Zanim rozpocznie się rywalizacja na ultranowoczesnej krytej pływalni z widownią na 15 tys. miejsc Orientalnego Centrum Sportowego (kosztowało 200 mln dol.), już zapachniało skandalem.
Trybunał Arbitrażowy dla Sportu utrzymał „karę" ostrzeżenia, nałożoną przez brazylijską federację, dla dwukrotnego mistrza świata z Rzymu 2009 – Brazylijczyka Cesara Cielo za używanie zabronionego furosemidu. Środka, który często służy maskowaniu dopingu. Gra interesów raz jeszcze wzięła górę a inne gwiazdy pływania nie kryją oburzenia. Ciekawe, co się stanie, jeśli „Cezar basenu" zdobędzie trzy złote medale (50 i 100 dow. oraz50 mdelf.), na co się zanosi.
Polskie pływanie przeżywa chude lata. Dwa lata temu w Rzymie tylko Paweł Korzeniowski, który w Chinach wystąpi po raz piąty z rzędu w MŚ, sięgnął po srebrny medal na 200 m delfinem. Tym razem chyba nawet „Korzeniowi", mistrzowi Europy 2010 z Budapesztu, będzie trudno o podium. Przybyło konkurentów z 19-letnim Węgrem Bence Biczo (1:54.79) na czele. Atutem Pawła na pewno jest ogromne doświadczenie, przecież mistrzem świata został sześć lat temu w Montrealu. Jeśli ktokolwiek miałby – mimo wszystko – zdobyć medal dla Polski, to tylko on.
Dodaj komentarz