
Piątek jest dniem wolnym w szóstej edycji Tour de Ski. Justyna Kowalczyk jest już jednak we włoskim Val di Fiemme, gdzie odbędą się dwa ostatnie etapy - 10 km stylem klasycznym ze startu wspólnego w sobotę i bieg pościgowy na 9 km łyżwą w niedzielę. Przed startami trzeba sprawdzić jak przebiega trasa, wypróbować sprzęt.
A w tym roku to właśnie na tych trasach, a przede wszystkim na podbiegu pod Alpe Cermis, rozstrzygną się losy wygranej w klasyfikacji generalnej Tour de Ski.
Po siedmiu etapach liderką cyklu jest Marit Bjoergen, ale Justyna traci do niej zaledwie 7 sekund. To bardzo mała różnica, w kontekście dwóch biegów, podczas których wiele może się zmienić.
A jeszcze przed rozpoczęciem Tour de Ski prognozowano, że Polka przed ostatnimi etapami może mieć do swojej największej rywalki z Norwegi kilka minut starty. Justyna pokazała jednak wyraźnie, jak pozbawione sensu są takie wyliczenia i podczas rywalizacji spisuje się znakomicie. A jak ona sama ocenia swoje występy, czy to jest także w jej ocenie najlepsze Tour de Ski?
-
Sama nie wiem jak to wszystko ocenić. Na pewno na trasie jest inaczej niż w poprzednich latach, bo brakuje Petry Majdić, Marianny Longi czy Arianny Follis. Poza tym każdy start jest inny. Dwa lata temu walczyłam z Petrą, rok temu wygrałam dość gładko, a teraz jest jeszcze inaczej. Przede wszystkim byłam zaskoczona zwycięstwem w prologu. O tym, że wygrałam dowiedziałam się, kiedy już po biegu przyszedł do mnie jeden z serwismenów i mówi, że jestem pierwsza. „Kto, ja? A Bjoergen i Randall już dobiegły?” – zapytałam i szczerze mówiąc nie mogłam w to uwierzyć. Zresztą inne rzeczy w czasie tego Touru także wyszły mi tak, że się zdziwiłam – mówi Justyna Kowalczyk.
A o tym, kto będzie zwyciężczynią szóstej edycji Tour de Ski zadecyduje zapewne ostatni bieg czyli wspinaczka na alpejski stok Alpe Cermis. Prawdopodobne jest nawet to, że wszystko rozstrzygnie się na finiszowych metrach.
- Na pewno różnice przed Alpe Cermis będą niezbyt duże i wszystko będzie się tam rozstrzygać. Zresztą nie spodziewałam się niczego innego – podkreśla dwukrotna zwyciężczyni Tour de Ski.
Dodaj komentarz