
Katarzyna Wójcicka Bachleda-Curuś powiedziała prawdę o próbie przekupienia jej na Igrzyskach Olimpijskich w Turynie w 2006 roku. Tak orzekła komisja powołana w tej sprawie. Królewski Holenderski Związek Łyżwiarski powołał specjalną komisję w grudniu ubiegłego roku po opublikowaniu reportażu w telewizji NOS.
Katarzyna Wójcicka
Bachleda-Curuś, naciskana przez dziennikarzy, ujawniła w nim, że
korupcyjną propozycję złożyła jej Ingrid Paul, trenerka holenderskiej
panczenistki Grethy Smit.
Gdyby udało się im Polkę przekupić, wówczas
Smit wzięłaby udział w biegu na 5 km, gdyż była pierwsza na liście
rezerwowej. Polce oferowano 50 tysięcy euro za wycofanie się z biegu.
Zdecydowanie odmówiła przyjęcia łapówki. Komisja potwierdziła, że Polkę
próbowano przekupić trzykrotnie. Ostatnim razem zrobiła to sama
panczenistka Gretha Smit, która wręczyła Wójcickiej list z wypisaną
sumą, numerem rejestracyjny samochodu i numerami telefonów, na które
Polka miała zadzwonić. Komisja ustaliła jednak, że trenerka Ingrid Paul
odegrała ważniejszą rolę w próbie przekupienia polskiej sportsmenki.
Za korupcyjną propozycją stał też szef holenderskiej ekipy
olimpijskiej Ab Krook. Obydwoje początkowo zaprzeczali wszystkiemu, ale
komisja przedstawiła niezbite dowody ich winy. Udowodniła też, że oprócz
Polki próbowali przekupić także panczenistki z Kanady i ze Stanów
Zjednoczonych.
Dodaj komentarz