
Dimitrije Injac z Lecha i Michał Pazdan z Górnika Zabrze to piłkarze, którzy mają być nowymi twarzami w Jagiellonii Białystok po trenerze Tomaszu Hajcie i gruzińskim pomocniku Nice Dżalamidze. Dwaj nowi jeszcze nie podpisali kontraktów, ale we wtorek mają lecieć z białostocką drużyną na zgrupowanie do Turcji.
Negocjacje w sprawie pozyskania Injaca i Pazdana to sygnał, że Jagiellonia wciąż myśli o wzmocnieniach.
Zanosi się więc na spore zmiany w klubie, które zapoczątkowała decyzja o dymisji Czesława Michniewicza. A przecież wygrana z Lechią (1:0) na pożegnanie jesieni zdawała się być gwarancją utrzymania przez niego posady. 22 punkty osiągnięte z zespołem kadrowo przeciętnym, do którego Michniewicz wprowadzał uzdolnioną młodzież, okazały się zbyt skromnym dorobkiem, by zaspokoić ambicje szefów klubu.
Michniewicz zostawił spadekPrezes Cezary Kulesza zrobił miejsce dla trenerskiego debiutanta – Tomasza Hajty. Kandydatura byłego reprezentanta Polski była zaskakująca i powszechnie wiadoma kilka dni przed zwolnieniem Michniewicza, który zostawił w Jagiellonii spadek wart niemal 300 tysięcy euro, czyli pomocnika – Nikę Dżalamidze.
Najwyższa transakcja w historii klubu została przeprowadzona w grudniu. Już teraz widać, że pieniądze wydane na 20-latka nie zostały wyrzucone w błoto, co potwierdza Tomasz Frankowski, chwaląc Gruzina za grę w sparingach.
Poza Dżalamidze, o reszcie graczy pozyskanych zimą można napisać wszystko, wyłączając jednak słowo wzmocnienie. Tomasz Hajto podkreśla, że uzdrowienie defensywy (jesienią 27 goli straconych, gorszy bilans miały tylko Zagłębie Lubin i ŁKS) to najpilniejsze zadanie. Czy pożegnanie doświadczonego Andriusa Skerli, który był podporą obrony w ostatnich sezonach, rozwiąże kłopoty?
Dodaj komentarz